wtorek, 10 listopada 2015

przerwa. koniec przerwy.

Skąd się biorą przerwy w doulowaniu, Przecież kobiety codziennie rodzą?
czy dlatego, że o nas ciągle mało słychać? czy dlatego, że jesteśmy zbyt drogą fanaberią? czy może kosmos podsyła nam kobiety tylko wtedy kiedy na prawdę możemy się im oddać? Jakkolwiek się zżymam na to ostatnie, no dobrze, nie zżymam, tylko trochę nie dowierzam, to doświadczam tego działania.

Odpoczęłam, nie jakoś fanatycznie, trochę, poleżałabym jeszcze do góry brzuchem,
Odpoczęłam od odliczania dni do terminu porodu, od tempa przeskakiwania z jednej gotowości w drugą, pochodziłam po górach :)

Zrealizowałam prośby o prace z innego pola. Maziaje hulały przez  wakacje, Od września zaczęłam nowa pracę. Od końca czerwca nie byłam przy porodzie. Zaczynam tęsknić. Czy każda doula tak ma?

Zaczynam też dojrzewać do zajęć w szkole rodzenia :)

Marzy mi się szkoła rodzenia w której będę opowiadać o tym, że dziecko to nowy człowiek, który jak czarodziej zmienia życie, jak inicjuje dorosłego w następną rolę, chcę opowiadać, że pielęgnacja jest ważna, ale mówienie do dziecka z szacunkiem od pierwszej minuty jeszcze ważniejsze, że odparzona pupa się zagoi a rana w sercu powstająca przez długie samotne płakanie nie leczy się tak łatwo.
Chciałabym opowiedzieć, że czułość nie jest towarem przetargowym i nie można jej przedawkować...

Chcę opowiadać o porodzie w kręgu. We wspierającym kręgu. Chce zadawać do domu czytanie Iny May Gaskin i ogladania takich filmów

Narodziny Sloane

Chcę rozmawiać o obawach, nie chce wykładu o tym jak powinien wyglądać poród.


Chciałabym w szkole rodzenia opowiadać o tym, że po porodzie zaczyna się życie z dzieckiem i ono już takie będzie, takie razem z dzieckiem. Będzie, rok, dwa, osiem dziewiętnaście, sto.
I każdy etap ma swój czar, czar w byciu tu i teraz. Chcę zachęcić rodziców do twórczości i relaksu, bo rodzicielstwo jest kreatywnym zajęciem a nie odtwórczym realizowaniem recept.


chcę szkołę "mindfulness" dla rodziców.....

3 komentarze:

  1. Och...takie to...moje trochę? Gdyby rodzice mieli możliwość poznania siły bliskości i więzi z dzieckiem od samego początku...

    OdpowiedzUsuń
  2. Och...takie to...moje trochę? Gdyby rodzice mieli możliwość poznania siły bliskości i więzi z dzieckiem od samego początku...

    OdpowiedzUsuń